Biuletyn Federacji Polonijnych
Organizacji Medycznych
Nr 3/2001 (21) pazdziernik 2001
v
Emigracyjne stowarzyszenia lekarskie - K. Murawski
* USA
v
Lwów 2001: Sympozjum, Polityka, Refleksje *M.
Rudnicki USA
v
Otwarcie Karkonoskiego Centrum Kardiologii
Inwazyjnej
– Z.F. Forycki * Berlin
v
Z dzialalnosci Niemiecko-Polskiego Towarzystwa
Medycznego
w Berlinie
v
Z dzialalnosci Towarzystwa Lekarskiego w Stanach
Zjednoczonych
– M. Rudnicki * USA
v
Klub Sportowy Bronek w Chicago – B. Orawiec
* USA
v
Podziekowania z Moldawii – A. Bogucka * Moldawia
Aktualny numer
naszego Biuletynu nie jest tak jak planowalismy numerem wrzesniowym. Ukazuje
sie niestety dopiero pod koniec pazdziernka, a przyczyna tego faktu jest prosta
– brakuje nam materialow. Pomimo prosb, nawolywan z mojej strony i ze strony
Ewy Teslar liczba nadsylanych artykulow nie rosnie, a wrecz przeciwnie maleje.
Przyczyn tego zjawiska probujemy doszukac sie w oslabieniu dzialanosci
wiekszosci polonijnych zwiazkow medycznych. Biuletyn odzwierciedla obecnosc i
dzialalnosc naszych organizacji poza granicami kraju. Dzialanosci nierzadko
chlubnej dla kraju, pomocnej dla rodakow w Polsce i za granica. Powstaja
miedzynarodowe projekty pomocy dla kolegow z krajow bylego ZSRR – na przyklad
Projekt -Leonardo itp. Podzielmy sie wiec naszymi doswiadczeniami, dajmy o
sobie znac, napiszmy o sobie, o tym czego dokonalismy, i co planujemy.
Krzysztof
Murawski analizuje w swoim artykule o emigracyjnych stowarzyszeniach lekarskich
motywacje, okolicznosci i intensywnosc dzialania zwiazkow polonijnych
zastanawiajac sie jednoczesnie nad ich przyszloscia. Czy uda sie uniknac
kryzysu. To bardzo ciekawy artykul, do ktorego przeczytania, w zwiazku z
aktualna sytuacja, serdecznie zapraszamy. Oczekujemy glosow w dyskusji.
REDAKCJA
Emigracyjne
stowarzyszenia lekarskie:
motywacje,
okoliczności, działania
Skrócony tekst wystąpienia na
Jubileuszu 50-lecia Związku Lekarzy Polskich
w Chicago
12 maja 1996 r.
Przedstawiam poniżej swoje ogólne uwagi,
spostrzeżenia i rozmyślania na temat emigracyjnych towarzystw
lekarskich, motywów jakie przyświecały ich powstawaniu,
okolicznościom ich powstawania i dziedzinom, w jakich rozwijają
swoją działalność.
Są to sprawy, nad którymi zastanawiamy
się w każdej z naszych organizacji.
Te zagadnienia stają się przedmiotem dyskusji za każdym
razem, kiedy zastanawiamy się nad naszą
przyszłością. Podobne
są pytania, jakie zadają nam też często ludzie z
zewnątrz, którzy chcą się czegoś o nas dowiedzieć:
dlaczego właściwie stworzyliście organizację polskich
lekarzy w Waszyngtonie, w Chicago, w Nowym Jorku, w Wilnie, w Paryżu? Jaki jest Wasz cel? Czym się zajmujecie?
Trzeba pamiętać, że tak jak
okoliczności naszego znalezienia się na obczyźnie były
inne, inne też mogą być motywy skłaniające nas do
zreszenia się w polskich organizacjach lekarskich,
a z tego wynikać mogą inne cele i inne
metody naszego działania.
W naszej organizacji lekarskiej w
Waszyngtonie mamy prawie wyłącznie lekarzy, którzy urodzili się
i odebrali wykształcenie w Polsce i mamy tylko jako wyjątki
młodych lekarzy, dzieci polskich rodziców, urodzonych i
wykształconych już tu na miejscu, chociaż tacy na naszym terenie
są, a ich rodzice są niekiedy bardzo aktywni w polskich
organizacjach. Ci młodzi ludzie wydają się nie dzielić
motywacji starszego pokolenia i naogół do naszej organizacji nie
wstępują. Oczywiście asymilacja imigrantów nie we wszystkich
krajach odbywa się w ten sam sposób i w tym samym tempie. Trudno
byłoby porównać np. Stany Zjednoczone i Anglię pod względem
stopnia zasymilowania drugiego pokolenia imigrantów.
Jakie są motywy, które powodują
że tworzymy polską organizację lekarską na emigracji?
A więc zrzeszamy się często
w polską organizację kierowani poczuciem odizolowania i
odrębności językowej i obyczajowej, potrzebą
przynależenia i zaakceptowania. Ten motyw przestaje działać lub
słabnie w przypadku naszych dzieci i w następnych pokoleniach.
Zrzeszamy się dla wymiany informacji o możliwościach zawodowych
dla nowoprzybyłych lekarzy. Ten motyw słabnie w miarę jak
wtapiamy się w miejscową społeczność. Wreszcie organizujemy się z przyczyn
takich jak przywiązanie do kraju pochodzenia, chęć czynienia
czegoś pożytecznego i te motywy mogą wygasać wolniej,
niż motywy czysto utylitarne. To
co chciałbym podkreślić, to że dla stworzenia emigracyjnej
organizacji lekarskiej konieczna jest motywacja. Tam gdzie nie istnieją motywy, taka organizacja albo nie
powstanie albo nie będzie miała racji bytu. Młodsze pokolenie nie będzie kontynuować naszych
organizacji, jeżeli nie będzie do nich przemawiać odpowiednia
motywacja.
Drugi czynnik, to sprzyjające
okoliczności. Nie jest
przypadkiem, że związek chicagowski, londyński i nowojorski
powstały prawie jednoczesnie tuż po zakończeniu drugiej wojny
światowej. Nie jest przypadkiem, że polskie organizacje lekarskie we
Francji, Niemczech, Szwecji i nasza w Waszyngtonie powstały wszystkie w
latach 1988-1991. Duże grupy
polskich lekarzy znalazły się wówczas - tzn. 55 lat temu i ponownie
10-15 lat temu - w tych krajach. Koledzy nasi kierowali się wspólnymi
motywami i wspólną potrzebą i zawiązywali polskie związki
lekarskie.Trzeba dodać, że koniecznym czynnikiem była sama
możliwość uzyskania uprawnień lekarskich dla
nowoprzybyłych na terenie osiedlenia.
Jeżeli prześledzimy wstecz dynamikę rozwoju organizacji
lekarskich powstałych tuż po drugiej wojnie światowej, to
wspólne dla nich będą gwałtowny rozwój w pierwszych latach
istnienia, stopniowa utrata liczby członków i słabnąca
działalność w latach późniejszych, i wreszcie ponowny
rozkwit około roku 1990 wraz z napływem nowej fali emigranckiej
lekarzy z Polski. Jest to fakt
powszechnie znany i mógłby nawet nie być wart przypomnienia. Wydaje mi się jednak, że
jest. Zastanówmy się nad
naszą przyszłością.
Czy przewidujemy następną dużą falę lekarzy z
Polski napływającą do Stanów Zjednoczonych i do Europy Zachodniej? Czy przewidujemy ułatwienia w
uzyskiwaniu uprawnień zawodowych dla lekarzy cudzoziemców w Ameryce, czy
wprost przeciwnie? Jeżeli
odpowiedź na te pytania jest "nie", to znaczy że
okoliczności sprzyjające powstawaniu i istnieniu polskich organizacji
lekarskich na Zachodzie będą mniej sprzyjające w
przyszłości, niż były 55 lat temu i ponownie 10 lat
temu. Również w krajach dawnego
ZSRR niewątpliwie zaistniał czynnik sprzyjających
okoliczności - otworzyła się nagle możliwość
stworzenia takich organizacji. Formy działalności emigracyjnych
stowarzyszeń lekarskich są tak różnorodne, jak
pomysłowość i inicjatywa ich członków.
1. W
pierwszych latach powojennych, a może w niektórych związkach i
obecnie, na pierwszy plan wysuwały się sprawy zawodowe: informacja i
pomoc w uzyskiwaniu uprawnień zawodowych i znalezieniu zatrudnienia.
2. Chyba wszystkie nasze związki prowadzą zebrania naukowe i organizują imprezy towarzyskie. Muszę powiedzieć, że nie jest to łatwe na naszym terenie (mam na myśli Waszyngton), gdzie mamy do czynienia z kolosalnym wyborem i bogactwem posiedzeń naukowych, interesujących imprez organizowanych przez polskie organizacje i bogatym życiem kulturalnym wogóle. Naprawdę nie jest łatwo zaoferować taki program posiedzenia, który mógłby konkurować z tym co w tym samym czasie jest w polskim Waszyngtonie albo w Waszyngtonie wogóle dostępne. Jestem pewien, że na innym terenie sprawa nie przedstawia się dużo inaczej.
3. Inna powszechna forma
działalności to pomoc dla kraju pochodzenia. Różnorodność tej pomocy jest
ogromna. Jakiej pomocy chcemy
udzielać, a jaka pomoc jest naprawdę potrzebna, jaka pomoc
byłaby najbardziej skuteczna i na co nas stać w tej dziedzinie, to są osobne pytania, które należy
sobie zadać zanim się podejmie akcję. Wydaje się, że
stosunkowo najmniej skuteczne jest nieskoordynowane i rozdrobnione
działanie na wielu frontach, które może czasem dawać
osobistą satysfakcję, ale minimalny i niewymierny skutek.
4. Osobna
dziedzina, to współpraca i wzajemna pomoc polskich organizacji lekarskich
na emigracji i zagranicą. Są
między nami organizacje, które mogą zaofiarować pomoc i są
takie organizacje, które z takiej pomocy mogłyby skorzystać. Jest tu
wielkie pole do działania dla Federacji Polonijnych Organizacji
Medycznych.
W podsumowaniu:
Organizacje nasze powstały w
sprzyjających ich utworzeniu okolicznościach i w wyniku konkretnych
potrzeb i motywacji. Nasza
działalność wynikała, wynika i powinna wynikać z konkretnych
potrzeb ich członków, gdyż w przeciwnym razie organizacja traci
rację bytu i może tylko przez jakiś czas być sztucznie
utrzymywana przy życiu. W naszych
planach działania na przyszłość winniśmy starać
się identyfikować te potrzeby i przekładać je na konkretne
plany działania.
Nie potrafię przedstawic gotowej
recepty na taki plan działania. Motywacje i plany działania nie
muszą być i prawdopodobnie nie będą jednakowe w przypadku
organizacji działających w różnych krajach, ale zachodzi
między nimi wiele podobieństw.
Istnieją tu wielkie możliwości dla wymiany doświadczeń
i dla wzajemnej współpracy między polonijnymi organizacjami
medycznymi. Wzywam do dyskusji i
dzielenia się doświadczeniami.
Coś co „pracuje” w jednej z naszych organizacji, może sie
okazać przydatne w innych
Krzysztof Murawski
Washington, DC
Lwów 2001:
Sympozjum, Polityka, Refleksje
Z początkiem lata wielu z nas
miało okazję uczestniczyć w Konferencji, organizowanej przez
Stowarzyszenie Lekarzy Polskich we Lwowie. Chociaż lista
współorganizatiorów była dość długa (w tym Federacja
Polonijnych Organizacji Medycznych) to główny ciężar
organizacyjny wydawał się być w rękach Doc. dr Ewelina
Hrycaj-Malanicz, Prezesa Stowarzyszenia Lekarzy Polskich we Lwowie. Bardzo
interesujący program naukowy, z udziałem wielu ciekawych mówców
przygotował prof. dr Tadeusz
Chruściel z Warszawy. W Sympozjum uczestniczyli lekarze ze Lwowa i innych
miast Ukrainy, Białorusi, Litwy i Mołdawii, Polski, Niemiec, Szwecji
i Stanów Zjednoczonych.
„Medycyna ostatniej dekady XX Wieku” to oryginalny tytuł Sympozjum. Zgodnie z tytulem, wysluchalismy kilku
wystapień wracających tematycznie do przeszłości.
Odniosłem jednak wrażenie, że wielu mówców koncentrowało
się nie na przeszłości, jak zdawał się sugerować
tytul, a raczej na medycznych aktualnościach. Mówiono o przyszłości i kierunkach rozwoju wybranych
dziedzin wiedzy medycznej. Otwarcie Sympozjum to sukces organizatorów.
Udział przedstawicieli władz miasta oraz Uniwersytetu i Szkoły
Medycznej, jak również
przedstawicieli środowiska polonijnego, był najpewniej owocem
wielu trudnych zabiegów organizacyjnych.
Na ręce Eweliny przedstawiciele wielu środowisk
polonijno-medycznych złożyli życzenia i gratulacje z okazji X
Lecia Stowarzysenia działającego w niełatwych niekiedy
warunkach. Zebrani z zaciekawieniem
wysłuchali wykładów inaugurujacych Profesora Religi (Transplantacja
Serca w 2001 Roku) oraz Prezesa Federacji Dr Bodzionego (Perspektywy Rozwoju
Internetu w Medycynie). Gaudeamus,
zaintonowany przez mieszany Chór Polonijny śpiewała cała sala.
Potem słuchaliśmy wielu znanych nam pieśni w wykonaniu
lwowskiego chóru.
Program naukowy to doniesienia z różnych dziedzin medycyny
(tytuły dostępne poprzez www.polmed.org ). Wydaje
się, że największe zainteresowanie budziły tematy
poświecone ogólnym zagadnieniom poszczególnych dziedzin medycyny, których
autorzy mieli na celu przybliżenie zebranym kierunków rozwoju ich
specjalności. Osobiście, miałem zaszczyt prowadzić
sesję, zatytułowaną „Pacjenci, lekarze i polityka:
pro-medyczne lobby w systemach parlamentarnych”. Obrady były
poprzedzone wielotygodniowymi przygotowaniami, obejmującymi spotkania z
władzami amerykańskich towarzystw medycznych, analizę
doniesień prasowych o problemach zdrowia w różnych systemach
parlamentarnych, ocenę możliwości wpływu środowisk
medycznych na decyzje polityczne organow przedstawicielskich w różnych
krajach. Nieocenione były dyskusje
z Prof. dr T. Chruścielem, współorganizatorem sesji oraz wymiany
myśli z uczestnikami dyskusji.
W sesji uczestniczyli: Doc. Dr. Jakub Bodziony, Univ. Saarbruecken,
Prezes Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych; Dr Konstatnty
Radziwiłł, Sekretarz Naczelnej Rady Lekarskiej w Warszawie;
Prof. dr M. Grzegocki, prorektor Lwowskiego Państwowego
Uniwersytetu Medycznego; Dr Zbigniew Kostecki, Prezes Kongresu Polonii w
Niemczech oraz Prezes Polskiego Tow. Medycznego w Niemczech; Prof. Dr
Tadeusz L. Chruściel, były Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej w
Warszawie; Red. Ewa Cichocka (Gazeta Wyborcza), Red. Małgorzata
Solecka (Rzeczpospolita). Lwowskie środowisko pozamedyczne
reprezentowały: Red. Irena Masalska (Gazeta Lwowska) i Anna
Gordijewska (Radio Lwów). Marek Rudnicki (Univ. of Illinois,
Chicago) moderował dyskusję (w ostatniej niemal chwili odwołano
planowane wystąpienia Ministra Zdrowia Zdrowia RP, prof. dr Grzegorza
Opali oraz Ministra Zdrowia Ukrainy, Prof. dr. Moskalenki. Lekarz i
polityk, Senator RP prof. dr Z. Religa nie mógł uczestniczyć z powodu
nagłej zmiany planów i konieczności opuszczenia Sympozjum).
Zasadniczym celem dyskusji bylo przybliżenie
zebranym możliwości (i konieczności) tworzenia grup nacisku dla
uzyskania pozytywnych dla zdrowia społeczeństwa decyzji politycznych,
kreowanie warunków, w których problemy medyczne byłyby istotną
częścia programu politycznego partii i parlamentów, potrzeba
odpowiedniej atmosfery w środkach masowego przekazu, które winny
uznać problemy zdrowia (zarówno chorych jak i tych, którzy maja o to
dbać) jako istotną i
potrzebna - część życia społeczeństw.
Tworzenie grup nacisku (lobby) jest uznaną (i prawnie
usankcjonowaną) metodą wpływu na decydentów politycznych.
Przytoczono przykłady działania amerykańskich organizacji
medycznych, które wypracowały sposoby efektywnego wpływania na
decyzje Kongresu i Senatu w celu poprawienia warunków zdrowia
społeczeństwa. Organizacje medyczne (w tym związki lekarskie)
winny budować struktury, wspomagające budowanie nacisku na
legislatorów, kreować odpowiedni obraz problemów medycznych w
społeczeństwie poprzez środki masowego przekazu. Dyskutanci z
sali zwracali uwagę na częstokroć negatywny obraz medycyny
podawany przez dziennikarzy. Uczestnicy
Okraglego Stołu zgodzili się że lobby pacjentów może
być niekiedy w konflikcie z lobby lekarzy, jednakże ostateczny efekt
poprawy zdrowotności może być wspólnym sukcesem. Istotną rolę pełnią
organizacje medyczne, lekarskie, które są w stanie zbudować efektywne
lobby, reprezentujące żywotne interesy swoich członków, jak
również mocno broniące interesów zdrowia całej populacji.
W swoich działaniach związki medyczne winny szukać
sprzymierzeńców w środowiskach, które widzą problemy zdrowia
oraz konieczność przeznaczania odpowiednich środków dla poprawy zdrowia społeczeństwa.
Drastyczne akcje (np. strajki), podejmowane przez przedstawicieli zawodów
medycznych (zarówno lekarzy jak i pielęgniarki) nie maja dużych szans
na sukces. Ciekawym problemem, chociaż pozostawionym bez odpowiedzi
było pytanie: gdzie kończy się dusza i serce lekarza postrzegającego
cierpiącego pacjenta, a zaczyna rozum polityka, myślącego
kategoriami populacji (dla tych lekarzy, ktorzy zostają decydentami –
posłami, senatorami, zaczynają pracę w admnistracji
państwa, etc.). Wymiana
doświadczen z różnych krajów może być bardzo pomocna w
budowaniu efektywnego lobby w rozwijających się demokracjach Europy
Srodkowej.
W części mniej oficjalnej, uczestnicy Konferencji mieli
okazję zobaczenia Lwowa.
Lwowa, który był tak nam bliski przez wieki, a który stal się tak
odległy przez ostatnie dziesięciolecia. Spotkaliśmy się ze wspaniałymi ludźmi,
zobaczyliśmy bogatą kulturę miasta o bogatych tradycjach
uniwersyteckich, kulturalnych i politycznych.
Mieliśmy okazję do rozmów i zabawy. Wierzę, ze Sympozjum spelniło swoje cele,
wzbogaciło nasze serca i umysły. I myślę, że
dzięki międzynarodowej wymianie myśli, każdy wyjechał
wzbogacony o nowe i głębsze spojrzenie na otaczająca nas
rzeczywistość. Ja takie mam takie
odczucie....
Marek Rudnicki
Chicago
W dniu
29 czerwca miala miejsce konferencja naukowa w nowo otwartym Karkonoskim
Centrum Kardiologii Interwencyjnej w Jeleniej Górze. Z naszego punktu widzenia,
w wydarzeniu tym nie byloby moze nic szczególnego, gdyby nie fakt, ze
kierownikiem tej placówki zostala dr Monika Mikulicz-Pasler, która jeszcze do
niedawna pracowala w jednym z berlinskich szpitali i wywodzi sie z Niemiecko –
Polskiego Towarzystwa Medycznego z siedziba w Berlinie. Dla Jeleniogórzan
powstale centrum oznacza niewatpliwie wzbogacenie wachlarza uslug medycznych i jest
gwarantem poprawy opieki medycznej w zakresie kardiologii. Dla naszej kolezanki
to powrót do kraju, do rodziny i równoczesnie niewatpliwy sukces w karierze
zawodowej.
Konferencja z okazji
otwarcia Karkonoskiego Centrum miala uroczysty charakter i uswietniona byla
obecnoscia v-ministra zdrowia Andrzeja Rysia i konsula generalnego RFN z
Wroclawia, pana dr Petera Ohra. Obaj panowie przejeli patronat nad Karkonoskim
Centrum i w duzym stopniu przyczynili sie do realizacji w procesie
przygotowawczym. Duza role zwlaszcza doradcza przy instalowaniu centrum odegral
prof. Marian Zembala, kierownik Zabrzanskiego Centrum Kardiologicznego. W
czesci referatowej, na tematy dotyczace wspólczesnych problemów kardiologii
interwencyjnej, wypowiadali sie nasi koledzy z towarzystw Federacji : dr Adam
Stys z University of South Dacota, prof. Jan Borowiec z Upsala University oraz
dr Z.F. Forycki z Vivantes Klinik z Berlina.
Fakt otwrcia
Karkonoskiego Centrum Kardiologii Interwencyjnej wzbudzil duze zainteresowanie
wsród lokalnego srodowiska medycznego o czym swiadczyla liczna publicznosc
towarzyszaca obradom.
Centrum oparte jest
organizacyjnie o strukture szpitala, dyspopnuje nowo otwartym oddzialem
kardioloigicznym i koroskopem z mozliwoscia zastosowania nowoczesnych metod inwazyjnych
stosowanych coraz czesciej w Polsce co zbliza tym samym Jelenia Góre
przynajmniej w tym wzgledzie do standartów zachodnich.
Dr
ZF Forycki
Wrzesniowe
spotkanie zwiazku odbylo sie juz tradycyjnie w pomieszczeniach Ministerstwa
Spraw Wewnetrznych w Berlinie. Wsrod zaproszonych gosci z Francji na spotkanie
przybyl rowniez kolega Jean Juras, ktory opowiedzial o swojej przeprawie przez
Atlantyk. Oprocz Jeana w wyprawie wzielo siedmiu jego przyjaciol wioslarzy,
ktorzy w ponad miesiecznej podrozy pokonali trase, ktora przed 500laty przebyl
Krzysztof Kolumb.
Otrzymalismy szereg
podziekowan od organizacji i osob
prywatnych za pomoc jakiej udalo sie nam im udzielic. Osoba, ktora najbardziej
ofiarnie zagangazowana byla w niesieniu pomocy jest nasza kolezanka, czlonek i sekretarz zarzadu -
Bozena Pietrzak. To dzieki niej wielu
polskich pacjentow moglo uznac ulgi w cierpieniu, a nie jeden szpital poprawil
swoje wyposazenie w sprzet medyczny.
I tak zarzad Fundacji
Pomocy Dzieciom z Choroba Nowotworowa w Warszawie otrzymal, dzieki staraniom
Bozeny, nieodplatnie sprzet i wyposazenie z likwidowanego berlinskiego
szpitala. Podziekowania otrzymalismy rowniez od Szpitala w Miedzyrzeczu, ktory
to udalo sie doposazyc w sprzet medyczny. Samodzielny Publiczny Szpital Wojewodzki w Gorzowie
zlozyl podziekowania za przekazany sprzet kuchenny. Dzieki staraniom Bozeny
udalo sie zebrac sume ponad 2000 DM na protezy dla dziecka w Polsce.
Ostatnie w tym roku
spotkanie swiateczne planowane jest na 15 grudnia 2001 w polskiej restauracji
Chopin w Berlinie.
1. Odbyly wybory do nowego
Zarzadu, po bardzo ciezkiej walce wyborczej: wywiady w prasie, zdjecia w
kolorowych magazynach, wywiady w radio, slowem dobra walka wyborcza - w
szczegolnosci miedzy dwoma bardzo dobrymi kandydatami do funckji Prezesa. Ta
wlasnie akcja wyborcza swiadczyla o niezwyklej sile jaka posiada nasz
chicagowski zwiazek. Szczesliwie bo obaj konkurujacy ze soba kandydaci nadal
razem pracuja i nie wydaja sie miec do siebie urazy. Nieco mniej szczesliwa byla dzialalnosc innych, ktorzy nie
powinni byli, z tytulu pelnionych w tutejszym srodowisku funkcji, dzialac w
kierunku porozniania srodowiska.
2. Dzisiaj mamy zebranie
nowego Zarzadu, stad sadze, ze informacje beda dostepne po wstepnej dyskusji.
3. Za tydzien, 13
pazdziernika, odbedzie sie Bankiet z okazji 10-lecia Klubu Sportowego
"Bronek" dzialajacego przy Zwiazku Lekarzy Polskich w Chicago. Zadziwiajace, ale Klub dziala juz od10 lat,
ponad 25 imprez z udzialem lekarzy i ich rodzin, w Chicago, Colorado, a nawet w Europie. Z okazji bankietu jest
wydana okolicznosciowa broszura, a historia klubu jest opublikowana w pieknej
ksiazce. Patronat nad bankietem objal
Konsul generalny RP w Chicago oraz Prezes Kongresu Polonii Stanu Illinois. Liczni notable przyslali listy
gratulacyjne.b Zapowiada sie bardzo
mila impreza - bankiet planowany jest na co najmniej 120 osob. Jesli tylko ktos
moze przyjechac - zapraszamy. Bilety $75/osoby.
Komitet organizacyjny
to: Bronek Orawiec (szef Komitetu Organizacynego), Halina Aniol, Roman
Marszalek, Jozek Mazurek, Marek Rudnicki, Ania Szpindor i Bohdan Kroczek.
Na bankiet, w imieniu
organizatorow, zapraszam wszystkich.
Prezes Federacji, dr. Jakub Bodziony bedzie wsrod gosci honorowych.
4. W ciagu ostatnich kilku
miesiecy odbylo sie wiele, bardzo wiele ciekawych imprez klubowych (wizyta
Ministra Zdrowia, piknik, zebranie, mocny udzial lekarzy w roznego rodzaju
benefitach).
Pozdrawiam,
Marek Rudnicki
Klub
Sportowy “Bronek” powstal z inicjatywy dr. Bronislawa Orawca, która poparli
ówczesni prezesowie Zwiazku Lekarzy Polskich dr Barbara Roniker i dr Józef
Mazurek.
Celem
Klubu Sportowego “Bronek” jest aktywne uprawianie jazdy na nartach, gry w
tenisa ziemnego, rozwijanie tezyzny fizycznej, sportowego trybu i stylu zycia
oraz kontynuowanie tradycji polonijnych mistrzostw lekarzy.
Klub realizuje swoje cele poprzez: organizowanie
dorocznych Polonijnych Mistrzostw Lekarzy w Narciarstwie Alpejskim oraz Tenisie
Ziemnym, organizowanie Miedzynarodowych Mistrzostw Lekarzy w Narciarstwie
Alpejskim, poglebianie wiedzy medycznej poprzez wyklady, prelekcje i dyskusje,
inicjowanie i koordynowanie imprez sportowych, a takze wspólprace z
organizacjami medycznymi, sportowymi i polonijnymi na terenie metropolii
chicagowskiej, w Stanach Zjednoczonych
i na swiecie. I Polonijne Mistrzostwa Lekarzy w Narciarstwie Alpejskim odbyly
sie w Wilmot w stanie Wisconsin w 1992 roku. W tym samym roku dr Orawiec
zorganizowal równiez I Polonijne Mistrzostwa Lekarzy w Tenisie Ziemnym.
Imprezom patronowal wielokrotnie Zwiazek Lekarzy Polskich, trzykrotnie Konsulat
RP w Chicago, a takze Kongres Polonii Niemieckiej oraz Federacja Organizacji
Medycznych.
Do
pazdziernika 2001 r. zorganizowano 20 mistrzostw polonijnych (10 zawodów
narciarskich i 10 turniejów tenisowych) oraz 5 imprez miedzynarodowych, które
odbyly sie w Górach
Skalisych oraz Alpach (Park City w stanie Utah, Vail i Breckenridge w stanie
Kolorado oraz Ramsau w Austrii).
W
imprezach polonijnych moze brac udzial kazdy, kto legitymuje sie polskim
pochodzeniem oraz ukonczyl studia medyczne w Polsce lub poza jej granicami. W
imprezach miedzynarodowych organizowanych przez KS “Bronek” moga uczestniczyc
lekarze i ich rodziny z
innych państw. Zawodnicy z rodzinami walcza o “Puchary Przechodnie Zwiazku
Lekarzy Polskich” oraz “Puchary Przechodnie Orawca”. Najlepsi sportowcy wsród
lekarzy polonijnych sa nagradzani pucharami lub specjalnie wygrawerowanymi
plakietkami podczas dorocznego Balu Lekarza. Wielu czlonków Klubu uczestniczy w
zawodach lokalnych, krajowych oraz miedzynarodowych i swiatowych.
Nazwa
Klub Sportowy “Bronek” zostala przyjeta na zebraniu uczestników zawodów
narciarskich w Wilmot w stanie Wisconsin w dniu 18 stycznia 1998 roku.
“Fundacja Sportowa Orawca”, która ma na celu m.in. gromadzenie funduszy na
rozwój Klubu, zostala zalozona w dniu 22 marca 1998 r.
Klub
Sportowy “Bronek” szczyci sie 10. latami bogatej i chlubnej historii.
dr Bronislaw Orawiec
17 wrzesnia 2001
Podziekowanie:
W imieniu zarzadu Polskiego Towarzystwa Medycznego w Moldawii pragne
serdecznie podziekowac Przewodniczacemu Zarzadu Glownego Stowarzyszenia Lekarze
Nadziei, panu profesorowi, dr hab. Zbigniewowi Chlapowi oraz calej ekipie Misji
Humantarnej do Moldawii za pomoc humanitarna przekazana PTM w Moldawii dla osrodkow
medycznych w Bielcach i Kiszyniowie, w tym i dla Polakow, mieszkajacych tutaj.
W warunkach stalego kryzysu ekonomicznego, ta pomoc jest bardzo aktualna i
konieczna.
Pozdrawiam
serdecznie,
A. Bogucka,
prezes.