|
|
Dlaczego emigrują? Ponieważ
zawsze czegoś brakuje - jak powiedział Janusz Kasina ze Szwecji. -
Szukamy tego, co nowe. Przyczyna bywa albo polityczna, albo ekonomiczna.
Najczęściej szuka się szans na poprawę bytu. Wśród znajomych doktora
Kasiny w Szwecji są tacy, których dzieci po 12 latach zapominają mówić
po polsku, ale są i tacy, których potomstwo urodzone już w Szwecji
dobrze zna język swych rodziców. - Zależy, jakie mamy priorytety.
Niezależnie od tego, jak dalej potoczą się losy na obczyźnie,
zawsze zostawia się coś, co jest bardzo ważne: rodzinę, znajomych, a
nawet coś na pozór tak mało istotnego jak np. sklep osiedlowy, który
potem wspomina się z sentymentem - mówi Janusz Kasina. W krajach
skandynawskich - w Szwecji czy Norwegii imigranci przyjmowani są bez
uprzedzeń, po prostu tak funkcjonuje to społeczeństwo, w którym każdy
żyje sprawami związanymi przede wszystkim z pracą i własną rodziną.
Zgoła inna sytuacja panuje w USA. O tym, czy specjaliści z zewnątrz
zostaną zaakceptowani czy też nie, decydują wyłącznie kwalifikacje.
Dla lekarzy bardzo trudny jest egzamin kwalifikacyjny, ale jak się go
zda, wychodzi się na prostą. - Przegrywamy z Hindusami - mówi dr Józef
F. Mazurek z USA. Polak przyjeżdża na ogół po 30-tce i nie zawsze zna
dobrze angielski, który Hindus zna doskonale. Wbrew potocznym wyobrażeniom,
iż Stany Zjednoczone przyjmą każdą liczbę lekarzy, rynek jest
nasycony specjalistami. Pediatra, patolog czy internista - jeszcze sobie
miejsce znajdą... Należy pamiętać, że jeśli ktoś chce wyjechać,
musi biegle znać język angielski. Trzeba mieć świadomość, iż
pracodawcy przyjmują za oczywistą znajomość tego języka. Wszystkie
podręczniki medyczne drukowane są po angielsku. W Europie też jest
ciasno. Trochę miejsc pracy dla lekarzy jest w Skandynawii. Wśród
uczestników dyskusji znajdują się także polscy studenci ostatnich lat
stołecznej Akademii Medycznej. Jeden z nich pragnie zostać radiologiem
interwencyjnym, ale z powodu braku perspektyw zatrudnienia (jego zdaniem są
2 miejsca pracy na 120 chętnych) chciałby wyemigrować na Zachód. Jeden
z dyskutantów - Rafał Bednarczyk z Polski pyta swych młodych, chętnych
do emigracji
|
|
kolegów, czy byli kiedyś
na praktykach zagranicznych. Odpowiadają, że nie. On natomiast był trzy
razy w Londynie i w związku z tym wie, co czeka lekarza obcokrajowca.
Wcale nie było różowo. Zapał amatorów emigracji zdają się studzić
kolejne wypowiedzi doświadczonych kolegów z Zachodu. Zdaniem kilku
lekarzy, którzy od lat pracują w USA, również medycyna amerykańska
przechodzi obecnie ogromny kryzys. W opinii Józefa F. Mazurka, jego
polscy koledzy - absolwenci akademii medycznych z roku 1967 żyją tu, w
Polsce lepiej niż ci, którzy wyemigrowali przed laty. Piastują
zaszczytne i prestiżowe stanowiska. Są profesorami, ordynatorami,
kierownikami klinik. Mają piękne mieszkania i domy pod Warszawą, jeżdżą
bardzo dobrymi samochodami. Czym dla młodych polskich medyków -
entuzjastów wyjazdu za chlebem na Zachód są magiczne Stany Zjednoczone,
tym dla doświadczonych, częstokroć z wieloletnim stażem zawodowym
lekarzy ze Wspólnoty Niepodległych Państw jest nasz kraj, Polska. Im,
zarabiającym po kilkadziesiąt dolarów miesięcznie, jawi się jako
przysłowiowe Eldorado. I dla nich praca w Polsce jest marzeniem. Nie należy,
rzecz jasna, oczekiwać, iż relacje o tym, w jak trudnych warunkach żyją
i pracują lekarze za naszą wschodnią granicą zniweczą emigracyjne
zapały młodych ludzi kończących aktualnie polskie akademie medyczne.
Nie o to przecież w tym wszystkim chodzi. Ważne jest jednak poznanie dwóch
stron medalu. Być może za kilka lat granice europejskie rozmyją się do
tego stopnia, że dyskusje na temat emigracji zarobkowej przestaną mieć
sens. Będzie się wówczas dyskutowało na temat migracji i wyrównywania
poziomów. Ale jeśli nawet to szybko nie nastąpi, to i tak rozmowy takie
mają sens, ponieważ służą poznaniu doświadczeń innych i pozwalają
weryfikować własne poglądy, a czasami również oddalać iluzje. Tak
oto w skrócie przebiegała dyskusja z udziałem niewielu (niestety) osób
na temat sensu lekarskiej emigracji. Tytuł spotkania obiecywał wiele,
jednakże z przyczyn organizacyjnych odbyło się ono ze znacznym opóźnieniem
i z tych samych przyczyn zostało pospiesznie zakończone. A szkoda,
ponieważ okazja taka zdarza się raz na kilka lat, tak jak Światowy
Kongres Polonii Medycznej.
Jolanta Orłowska |
|